sobota, 14 lutego 2015

Rozdział 21.

  Święta się skończyły. Nadchodził Sylwester. Prudencja miała go spędzić z chłopakami na koncercie. Vincent już wcześniej do niej dzwonił z pytaniem o plany na ten dzień. W pierwszej chwili zdziwiła się, skąd ma jej numer telefonu. W następnym momencie próbowała znaleźć odpowiednią wymówkę na jego zaproszenie. Delikatne zbywanie nie leżało w jej naturze, więc burknęła:
-Po prostu daj mi spokój, okay? Nie mam czasu w Sylwestra, bo gram koncert.
-Masz się tak do mnie nie odzywać, bo pomyślę, że nie wywiązujesz się z naszej umowy. A ja wciąż mogę wszystko wyśpiewać policji.
  Dziewczyna rozłączyła się.
-Pieprzony konfident - mruknęła do siebie i schowała głowę w pluszowej poduszce.
  Była zmęczona i od czasu poprzedniej rozmowy z Vincentem chodziła poddenerwowana. Bała się tego, z czym przyjdzie jej się zmierzyć w szkole. Jak ma sobie poradzić? Nie potrafi robić dobrej miny do złej gry. Do tej przeklętej gry! Vincent przesadził i sam dobrze o tym wie. I pożałuje tego, do czego zmusił Prudencję. Jednak do czasu zemsty, dziewczyna ma być mu posłuszna. Ma udawać, że jest jego własnością. On będzie się świetnie w tym czasie bawić, a Prudencja jak zawsze musi cierpieć. Cichy głos w jej podświadomości mruczał do niej: 'Powiedz Stanleyowi'. Ona jednak uciszała go, obiecując sobie, że nie pozwoli, by Stanley dowiedział się o wszystkim. Nie do końca wiedziała, dlaczego chce to przed niem ukryć. Tak postanowiła i już.
  Pozostawała jeszcze kwestia Briana i Milesa. Im też nie mogła powiedzieć. Oboje nie mieli o niczym pojęcia, więc i tak by nie zrozumieli. I nie chciała nikogo mieszać do spraw pomiędzy nią, a Vincentem. Musi się oddalić od swoich przyjaciół. Na początku może będą zaskoczeni, ale wkrótce się to zmieni. Pozwolą jej odejść do swojego małego świata, w którym nie ma miejsca dla nikogo.

  Nadszedł Sylwester. Dzień był mokry i wietrzny. Prudencja przez cały dzień ignorowała wiadomości od Briana, który chciał wiedzieć, czy mogą spędzić wieczór we trójkę. Dziewczyna odpisała mu tylko
'Nie mogę. Koncert.' Nic więcej. Po jej wiadomości już nic nie wysyłał.
  Wieczorem Prudencja zabrała się do ubierania. Jej ojciec i Margaret mieli iść na jakiś bal, razem z Carlstonami, a Edith wybierała się na imprezę, choć w domu wspominała tylko o skromnej domówce swojej koleżanki.
  Około osiemnastej Prudencja założyła grafitową sukienkę, na którą składał się sznurowany gorset i tiulowe wykończenie w postaci kilku warstw materiału. Gorset był odpowiednio mocno zaciśnięty, a piersi dziewczyny były aż nadto wyeksponowane. Jej blada skóra kontrastowała z odcieniem ubrania. Do sukienki włożyła cieliste pończochy i czarne sztyblety na obcasie. Wcześniej pomalowała znów włosy, bo ich krwistoczerwony odcień zaczął blaknąć. Wymieniła okrągłe okulary, na inne z kocimi oprawkami. Zrobiła sobie lekki makijaż i była gotowa.

  Zabawa trwała w najlepsze. Jedyną osobą, która była w podłym humorze była Prudencja. Lecz nie! Był ktoś jeszcze - Stanley. Sam nie wiedział, dlaczego tam przyszedł. Razem z kolegami nie mieli gdzie się podziać w Sylwestra, więc od razu zaproponował to miejsce. Wiedział, kogo zobaczy na scenie. Zastanawiał się, czy ten sukinsyn Vincent też się tam pokaże. Kiedy siedział z kumplami przy barze, nie zauważył go. Ale Prudencję owszem. Wyglądała nieziemsko.
  Dziewczyna grała i śpiewała jak zwykle. Tylko czegoś brakowało. Zawsze na imprezach była wesoła i śmiała się na scenie z przyjaciółmi. Tego wieczoru było inaczej. Prudencja była skupiona na grze, rzadko spoglądała w stronę publiczności, odzywała się do chłopaków tylko dla ustalenia, jaką piosenkę będą grać. Około 22 mieli mieć dziesięć minut przerwy. Dziewczyna zdjęła gitarę i przeszła za kulisy. Było tam duszno i strasznie gorąco. Cała czwórka wyszła więc na zewnątrz tylnymi drzwiami. Wzięli ze sobą szampana, by wspólnie, nieco przedwcześnie, ale jednak, uczcić nadejście Nowego Roku.
  Mat, Dick i Rob zaczęli się śmiać i krzyczeć na całą ulicę:
-Szczęśliwego Nowego Roku!
  Prudencja uśmiechnęła się tylko lekko. Nie sądziła, by ten rok miał być lepszy od poprzedniego. Chociaż gorzej raczej już nie może być. Otworzyli szampana z głośnym hukiem. Dziewczyna wzięła od Roba butelkę i zanim wypiła, powiedziała:
-Kocham was, chłopcy - i rzuciła się im w ramiona.
  Przyjaciele byli zdziwieni, ale z ochotą przytulili Prudencję. Ściskali się chwilę, aż dziewczyna wyplątała się z ich uścisków. Przytknęła butelkę do ust i wychyliła duży łyk. Mat wyjął paczkę papierosów, a Prudencja zwróciła się do niego:
-Nie poczęstujesz mnie?
-Ty nie palisz - powiedział, patrząc na nią podejrzliwie.
-Może nie palę, ale mam ogromną ochotę zacząć.
  Chłopak wzruszył ramionami i podał jej papierosa. Zapaliła i zaciągnęła się. Nie miała w ustach tytoniu od długiego czasu, więc spodziewała się, że zacznie kaszlać. Stało się jednak odwrotnie. Dym powędrował z jej ust, aż do płuc, a Prudencja poczuła tylko przyjemność. Nie zachęcała nikogo do palenia, ale dla niej było to najlepsze odprężenie, poza gotowaniem oczywiście.
  Zespół skończył butelkę szampana, Mat i Yoko spalili papierosy i wszyscy udali się z powrotem na scenę.
  Dziewczyna zaczęła śpiewać Lithium Nirvany. Zaczęła refren i słowa 'I miss you. I'm not gonna crack. I love you. I'm not gonna crack' popłynęły z jej ust, podczas gdy omiatała wzrokiem widownię. I właśnie przy przedostatniej linijce -'I killed you', odnalazła wzrokiem Stanleya. Przez kilka sekund patrzyli sobie w oczy, aż opuściła delikatnie głowę, kończąc piosenkę.

Stanley


  Śpiewała właśnie piosenkę Nirvany, kiedy mnie zauważyła. Może widziała mnie już wcześniej, ale akurat teraz spojrzała mi w oczy. Coś się z nią działo. Widziałem to. Coś, za co odpowiedzialny musiał być Vincent. Pożałuje tego. Ten facet coś knuł i zamierzałem się dowiedzieć, co takiego. Z otępienia wyrwał mnie głos Johna:
-Uwielbiam tą dziewczynę - mówił, patrząc na Prudencję. - Ty jesteś z nią w jednej klasie, nie? - zwrócił się do mnie.
  Kiwnąłem głową, a on kontynuował.
-No więc wiedziałeś, że ona tu będzie?
-Nie, nie wiedziałem - odparłem chłodno.
-Wiedziałeś! Specjalnie zaproponowałeś to miejsce. Ty się w niej bujasz, stary.
-Przestań pieprzyć. Nie wiedziałem, że ona tu będzie. A poza tym, ta dziewczyna mało mnie obchodzi.
-Jakoś niezbyt przekonująco o tym mówisz, Stan.
  John szczerzył zęby, a ja miałem ochotę go uderzyć, chociaż był moim dobrym kumplem.
-Daj spokój - burknąłem i łyknąłem trochę piwa, żeby pokazać, że mam gdzieś jego słowa. On nie dawał za wgraną. Reszta chłopaków nie zwracała na nas uwagi. Byli zbyt zajęci gapieniem się na Prudencję. 
-Widzę, jak na nią patrzysz. A nawet się gapisz. I wcale ci się nie dziwię. Gorąca z niej laska. Boskie nogi, a te usta!
-Przestań, okay? - zdenerwowałem się. I wtedy zauważyłem jego triumfujący uśmieszek. - I z czego się cieszysz?
-Jesteś zazdrosny. Wystarczyło, że to powiedziałem, a ty już się wściekasz. Lecisz na nią?
  Westchnąłem głęboko.
-Słuchaj uważnie. Lubię Prudencję. Podoba mi się. Dziwne, gdyby tak nie było. Jest piękna i inteligentna. Często wredna i irytująca. Ale ją lubię. Lubię, a nie na nią lecę, rozumiesz? A tak na marginesie: ona ma kogoś.
-Ma kogoś? - powtórzył ze zdziwieniem. - Wiesz, kto to jest?
-Kojarzysz mojego kuzyna, Vincenta?
-No tak, ten dupek.
-No to właśnie z nim chodzi Prudencja.
-Żartujesz, no nie? Ta dziewczyna z tym kretynem? Z całym szacunkiem dla twojej rodziny, ale tego gościa nie znoszę.
-I tu się zgadzamy. Nie mam pojęcia, dlaczego ona z nim jest. Też go nie znosiła. I miała powód. Aż kilka dni temu mój ojciec widział ją z Vincentem.
-Może mu się przywidziało? 
-Też tak myślałem, ale to nie możliwe. Chociaż trochę trudno mi to zrozumieć.
-Człowieku! Ty chcesz zrozumieć kobietę? - zaśmiał się i klepnął mnie w ramię. - To wyjątkowo trudne. 
  Popatrzyłem na Prudencję. Śpiewała coś Deep Purple. Była świetna. I piosenka, i Prudencja. 
  Nadeszła północ. Wszyscy odliczali, aż mogli chórem krzyknąć noworoczne życzenia. Nie obeszło mnie jakoś to święto. Było tak, jak zwykle. I nie zanosiło się na to, by miało być lepiej. 

13 komentarzy:

  1. Jak zawsze cudownie, ale prosze zmien tlo bo sie zle czyta jak tekst jest na piorkach ;p

    Trzymam kciuki za wene xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem i szukam czegoś ładnego i wygodnego. Tylko oczywiście nic mi się nie podoba :D

      Usuń
  2. Jejuuuuu chcę juz kolejny rozdział XD
    Gdyby to było wydane w formie książki to pewnie bym czytała cały dzień i całą noc :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, dzisiaj zauważyłam na jednym "fejsbukowym fanpejdżu" (hahahhahahah) twojego bloga :D
    Nie będę ukrywać, że ten blog strasznie wciąga. Przeczytałam go w ciągu trzech godzin.
    Interesująca główna bohaterka, nie jest typową "damulką, którą każdy musi sie opiekować". Poza tym ciekawie wplatasz narrację ze strony Stanleya. Czyta się szybko, przyjemnie.
    Mam nadzieję, że kolejne wpisy będziesz dodawać regularnie i nie każesz mi długo czekać na rozwój wypadków. Trzymam kciuki za twoją niekończącą się wenę.
    Pozdrawiam, Nana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję ;) Obecnie wena mnie nie opuszcza, ale czas owszem. Pozdrawiam ;)

      Usuń
  4. Po prostu uwielbiam Twój blog :) znalazłam cię na stronce " Walka o Emancypacje Skrzatów Zniewolonych" i od razu pokochałam Prudencje :3 nie mogę znaleźć drugiego tak wciągającego bloga ^^ czy zgodziłabyś się jeśli wysłałam bym ci niezbyt udany art? Pozdrawiam, Jula :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysyłaj koniecznie! ;)

      Usuń
    2. a mogę spytać gdzie? :D o i jeszcze jedna sprawa: znasz może jeszcze jakieś inne blogi w takim samym charakterze jak Twój :) chociaż Prudencja jest najlepsza :3

      Usuń
    3. Na stronkę WESZ. A co do innych blogów, to nie bardzo, bo jakoś nie czytam, ale moja koleżanka zaczyna pisać, więc jak już coś wstawi, to Ci wyślę :D

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cuuudo! Prudencja jest taka....inna niz te wszystkie pustaki z dzisiejszych ksiazek. Trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ładnie piszesz, czytam twojego bloga od początku prawie i jestem zakochana!! Codziennie sprawdzam czy nie wstawiłaś czegoś nowego, to już jest obsesja ♥
    __________
    xmonmondeextraterrestex.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń