Przez nieosłonięte okiennice do pokoju wlewał się blask porannego słońca. Promienie padały wprost na śpiącą w dużym łóżku parę. Stanley leżał na wznak z podbródkiem opartym na głowie Prudencji, która, śpiąc na brzuchu, opierała się o nagą klatę chłopaka. Jej ręka leżała bezwładnie przerzucona przez jego pierś, a jego dłoń spoczywała na jej łopatce. Zegar stojący na szafce przy łóżku wskazywał szesnaście minut po siódmej. Była niedziela.
Ich rytmiczne oddechy łączyły się ze sobą, ale wkrótce harmonia została zaburzona. Prudencja przebudziła się. Przez chwilę leżała zdezorientowana, ale po chwili dotarły do niej wydarzenia z poprzedniego dnia. Podniosła się odrobinę i po omacku szukała okularów. Założyła je na nos i obserwowała śpiącego Stanleya. Miał rozrzucone na całej poduszce włosy, a pełne wargi lekko rozchylił. We śnie wyglądał jak dziecko. Rytmiczny oddech unosił jego klatkę piersiową. Yoko wychyliła się nieco i patrzyła na niego z zafascynowaniem. W końcu uznała, że najwyższa pora go zbudzić. Pocałowała delikatnie jego skroń, ale nie poruszył się. Przesunęła nosem po jego szyi i mruknęła:
-Wstawaj, Stanley.
-Jeszcze pięć minut, mamo - odpowiedział na pół śpiąco.
-Mamo? To mama tak cię budzi? - zaśmiała się i cmoknęła go w policzek.
Dopiero wtedy Stan zareagował. Otworzył najpierw jedno oko, potem drugie, a następnie leniwie się uśmiechnął.
-Dzień dobry - powiedział.
-Dzień dobry - odpowiedziała z uśmiechem. - Jak się spało?
-Wyjątkowo dobrze. A tobie?
-Mnie też.
-Musimy już wstać?
-Musimy. Ringo może w każdej chwili wrócić.
-Chyba żartujesz. Jest niedziela, wpół do ósmej, a on miałby już nie spać?
-No tak. Ale to nie zmienia faktu, że trzeba wstać.
-Trzeba?
Stanley przesunął dłonią po plecach Prudencji. Nachylił się do niej i pocałował w usta. Dziewczyna pisnęła i odsunęła się od niego.
-Nie umyłam zębów, palancie. Idę się przebrać.
-Mhm - mruknął i nie ruszył się ze swojego miejsca.
Yoko wyszła spod kołdry i skierowała się do łazienki.
-Niezły tyłek - krzyknął za nią, a w odpowiedzi dostał tylko mrożące spojrzenie, na które zaśmiał się cicho.
Prudencja zdjęła spodenki oraz koszulkę, po czym wkroczyła pod ciepły strumień wody, która spływała po niej kaskadami. Umyła włosy i po kilku minutach wyszła spod prysznica. Otuliła się dużym ręcznikiem w kolorowe pasy i zorientowała się, że nie ma ze sobą ani ubrań, ani bielizny. Wyszczotkowała zęby i wysuszyła odrobinę ręcznikiem włosy. Wyszła z łazienki owinięta jedynie w puchowy ręcznik i otworzyła drzwi do swojego pokoju. Stanley wciąż leżał w łóżku z zamkniętymi oczami, ale na dźwięk jej kroków uchylił powieki.
-Nie gap się - powiedziała tylko Yoko.
-Ja się wcale nie gapię. Ja podziwiam - odpowiedział niskim głosem.
-To znajdź sobie inny obiekt uwielbienia.
-Nigdy - odparł z pełną stanowczością.
Dziewczyna podeszła do szafy i wyjęła z niej parę legginsów w czerwono- czarną kratę i długą flanelową czarną koszulę. Następnie pochyliła się nad komodą i usłyszała ciche wzdychanie Stanleya. Odwróciła się w jego stronę i zobaczyła, jak wciąż jej się przygląda.
-No co tak wzdychasz? Nie mów, że sobie przy mnie...
-Nie, nie! - zaprzeczył szybko, czerwieniejąc odrobinę. - Rączki na kołdrze. Ja tylko, no ten... Tak tylko patrzę.
-I?
-I mam fajne widoki.
-Jesteś okropny.
-Wiem.
Prudencja prychnęła ze śmiechem i wróciła do łazienki.
Kiedy Stanley zajął łazienkę, Prudencja już w pełnym rynsztunku zeszła do kuchni. Zastanawiała się chwilę, co ma zrobić na śniadanie i po dłuższym rozmyślaniu zdecydowała się na kanapki. Zrobiła pełen talerz zarówno tych wegetariańskich, jak i z mięsem. Zaparzyła herbatę i po niedługim czasie usłyszała kroki Stana, dochodzące ze schodów. Był ubrany w rzeczy z poprzedniego wieczoru, ale dziś zebrał włosy w kucyk. Miał odrobinę zaspane oczy, ale na widok Prudencji uśmiechnął się szeroko.
-Wyjdziesz za mnie? - spytał, patrząc na stos kanapek.
-Jasne, może być - odpowiedziała i oboje się zaśmiali.
W poniedziałkowy ranek słońce powitało mieszkańców Londynu wyjątkowym blaskiem. Pogoda była zadziwiająco dobra jak na Wielką Brytanię. Prudencja wyszła z domu razem z Ringo. Pod bramą zobaczyli czekającego już na nich Stanleya.
-Cześć wam - przywitał się z nimi i zgasił trzymanego w dłoni papierosa.
-Ty palisz? - spytała zdziwiona dziewczyna, zanim zdążyła się ugryźć w język.
-Okazjonalnie - odpowiedział i puścił do niej oczko.
Ringo patrzył na nich, przechodząc wzrokiem od jednego do drugiego, jak w meczu tenisa.
-Czasem mi się wydaje, że coś przede mną ukrywacie - powiedział tylko i ruszył przed siebie.
Kiedy cała trójka była już prawie pod szkołą, stało się coś dziwnego. Przy tablicy ogłoszeń była cała masa ludzi, a w ich stronę szedł szybkim krokiem Brian, Miles i Paul, bliski kolega Ringo i Stana.
-Dlaczego oni idą w naszą stronę razem? Przecież raczej się nie znają - zdziwił się Ringo.
-Cześć! - krzyknął do nich Brian.
-No hej, co się stało? - spytała od razu Prudencja.
-Eee - zająknął się. - Nic się nie stało. Może zrobimy sobie dziś wagary, co?- powiedział szybko i rzucił dziwne spojrzenie Stanleyowi.
-Brian! - krzyknęła. - Ogarnij się i powiedz, co oni tam zobaczyli!
-Tam? Tam nic nie ma. Po prostu, no ten - chrząknął. - Chodźcie.
Yoko zauważyła, że Paul tłumaczy coś Ringo, a ten kiwa lekko głową.
-Yoko! Idziemy do domu - powiedział stanowczo jej brat i pociągnął ją za rękaw.
-Spierdalaj! - krzyknęła, wyrwała mu się i pobiegła w stronę szkoły.
Podeszła do stojącej wkoło grupy i przepchnęła się. Kiedy zgromadzeni zobaczyli, kto jest między nimi, szturchali się i śmiali głośno. Kiedy wreszcie dotarła pod tablicę, zobaczyła wielkie zdjęcie kobiety o wyjątkowo wydatnych kształtach, błyszczącej opaleniźnie i dość skromnym ubraniu. Skromnym, bo składającym się jedynie z wysokich czerwonych szpilek. A głowę miała... Prudencji. Dziewczyna rozpoznała fragment swojego zdjęcia z Facebooka i uśmiechnęła się pod nosem. 'Serio tyle krzyku o to?' - pomyślała.
-Fajna fotka, ale w rzeczywistości mam mniejsze cycki - powiedziała głośno, by usłyszał ją cały tłum.
Niektórzy zaśmiali się cicho, inni wybuchnęli gromkim śmiechem.
-Lizzy nie będzie zadowolona, że jej to nie obeszło - powiedział jakiś chłopak do swojego kolegi.
-Lizzy? - spytała Yoko.
Chłopak nieśmiało skinął głową, a dziewczyna zobaczyła w niewielkim oddaleniu od całej czeredy wymuskaną głowę rzeczonej dziewczyny.
-Lizzy, ty suko! Mogłaś się lepiej przyjrzeć moim cyckom, bo te na zdjęciu są nawet większe, niż twoje silikony! - krzyknęła do niej.
Dziewczyna poczerwieniała pod warstwą pudru, a rzesza uczniów z Ringo, Stanem, Brianem, Milesem i Paulem na czele rechotała zgodnie. Yoko przepchnęła się między wszystkimi i zwróciła się do przyjaciół:
-Idziemy czy będziemy tak stać?
-Idziemy, idziemy - odpowiedzieli, wciąż parskając śmiechem.
Weszli do szkoły, zostawiając za sobą roześmiany tłum i Lizzy, która wyglądała, jakby za moment z jej nosa i uszy miałyby wyjść strużki ciemnego dymu.
Cudo *_*
OdpowiedzUsuńDobre, dobre! Czytam Twojego bloga prawie od początku i uwielbiam momenty, gdy Prudencja robi sb z kogoś jaja. Uwielbiam także Stanley'a i Ringo, ale to swoją drogą.
OdpowiedzUsuńW każdym razie blog zajebisty, zawsze czekam na nowe rozdziały z wielką niecierpliwością. Życzę dużo weny i jak coś zapraszam do sb :)}
http://powiew-ognia.blogspot.com/
Świetny rozdział! Takie kochane, gdy Yoko się budzi ze Stanem <3 Aaaa
OdpowiedzUsuńLizzy XDDD ona jest trochu słaba w takie rzeczy jak zemsta XDD
No kiedy Ringo się dowie o Yoley, huh?
Czekam!
No, jako że są wakacje, to powracam do blogowania - czyli nie tylko powracają moje długie komentarze, ale i wreszcie wzięłam się za moje opko, jakby co zapraszam fanów Huncwotów - tropem-lapy.blogspot.com
Weny,
Moony
Ringo na tropie! To trochę smutne, że wiedzą prawie wszyscy oprócz rodziny Prudencji, ale ja zapewne zrobiłabym to samo. Ogółem uwielbiam jak Prudence dont give faq, a Stan pomimo tego, że chłop bojowy to nie przypadł mi do gustu, zwłaszcza w tym rozdziale
OdpowiedzUsuńWogóle Ringo i Paul, I see what u done there 8D
Haha, wiedziałam, że ktoś zwróci uwagę na Paula. Happy McLennon Day! <3
UsuńGenialny rozdział nie mogę się doczekanastępnego <3
OdpowiedzUsuń/A
Mrę z tęsknoty za nowym rozdziałem, ile to już lat? (dni watevah) na wakacjach tak nudno...
OdpowiedzUsuń