Stanley
Mam już serdecznie dosyć humorków Prudencji. Przecież ona 'nie myśli o mnie w ten sposób'. Wydawało mi się, że jeszcze piętnaście minut przed wypowiedzeniem tego zdania, miała na ten temat odrobinę inne zdanie.
Idąc do szkoły musiałem znosić jej widok. Chyba specjalnie wyszła chwilę przed nami. I bardzo dobrze. Jednak trochę współczuję Ringo. Nie pozostałbym zdrowy psychicznie, jeśli byłaby moją siostrą.
Będąc w szkole musiałem jej pokazać, że nie obchodzą mnie jej słowa. Nic a nic. I zaczynałem wierzyć, że to prawda. Serio nie interesowała mnie ta dziewczyna. No dobrze, tylko się okłamywałem. Ale często powtarzane kłamstwo, wkrótce staje się prawdą. Więc to tylko kwestia czasu, kiedy przestanę zwracać na nią uwagę. Chociaż gdy przypomnę sobie jej usta... To nie był zwykły pocałunek. Muszę o nim zapomnieć. A lekiem na nią, będzie inna dziewczyna. Jakakolwiek. Ważne, że nie Prudencja.
***
Yoko siedziała na szkolnym korytarzu, przeglądając notatki z historii. Na następnej lekcji miała klasówkę. Czytała właśnie o podbojach Napoleona, kiedy usłyszała głośny śmiech. Podniosła głowę i zobaczyła grupę chłopaków, w tym Stanleya, i jakąś dziewczynę, która bez przerwy chichotała z ich opowieści. Prudencja kojarzyła ją. Nie znała jej imienia, ale pamiętała, jak Stanley i ona zabawiali się w klubie, kiedy to sama była tak pijana, że chłopak niósł ją przerzuconą przez ramię do domu. Teraz też była uwieszona na jego ramieniu.
-Gołąbeczki, co? - spytał nagle siedzący obok niej Brian. Nie zauważyła, kiedy się do niej dosiadł.
-Kto?
-No Stanley i Page. Gdyby facet nie był tak umięśniony, pewnie by mu połamała kilka kości od tego przytulania.
Prudencja znów popatrzyła na parę, która była spleciona w namiętnym uścisku, nie krępując się przynajmniej połową szkoły, kręcącą się dookoła.
-Mogliby znaleźć sobie jakieś ustronne miejsce - powiedziała cierpko, poprawiając okulary.
-Zazdrosna jesteś, czy co? - spytał zaczepnie.
-Po prostu nie mam ochoty oglądać, jak nawzajem się obśliniają.
-Fuj - wzdrygnął się. - Właśnie sobie wyobraziłem, jak on jej..
-Błagam cię. Nie musisz kończyć. Oszczędź mi szczegółów swojej bujnej wyobraźni.
-Jak sobie życzysz.
Brian i Prudencja siedzieli w ciszy. Dookoła nich dał się słyszeć gwar rozmów i śmiechu przechodzących osób. Yoko spoglądała czasem w stronę stojącej naprzeciw niej grupy. Zauważyła dołączającego do nich Ringo i pokręciła lekko głową. Brat zobaczył ją i oddalił się od swoich towarzyszy. Usiadł obok siostry.
-Co tam?
-Uczę się, nie przeszkadzaj mi.
-Co ty taka ostatnio nerwowa się zrobiłaś? Ciągle tylko na mnie warczysz, jakbym ci coś zrobił. Yoko, co się dzieje?
-Nic. I mówiłam ci, że się uczę, więc bądź cicho.
-To przez Stana. Ja to wiem. I nie zaprzeczaj - dodał od razu, kiedy Prudencja już otwierała usta, by zaprotestować.
-Po prostu daj mi spokój. Nie mam dziś nastroju do takich rozmów.
-Okay, więcej nie pytam. Pamiętaj tylko, że będziesz musiała znosić Stanleya na dzisiejszej kolacji?
-Jakiej kolacji? - spytała zdezorientowana.
-Już zapomniałaś? Tato mówił o niej rano. Dziś o osiemnastej z rodzicami Stanleya. No i z nim samym i jego bratem.
-Cholera, myślałam, że to w następny piątek. Chyba sobie odpuszczę.
-Dlaczego? Nie dasz rady wysiedzieć dwóch godzin w towarzystwie jego rodziny?
-Jego rodzice mnie nie znoszą, przecież wiesz.
-Daj spokój. Obiecaliśmy ojcu, że pójdziemy - powiedział i dołączył z powrotem do swoich znajomych.
Prudencja usiadła po turecku naprzeciw swojej szafy. Zastanawiała się, co ma założyć dzisiejszego wieczoru. W końcu wybrała eleganckie czarne spodnie z kantem, granatową bluzkę z dekoltem zapinanym na trzy guziki i niezbyt wysokie czarne koturny z paskiem dookoła kostki. Narzuciła na ramiona żakiet i zeszła do kuchni.
-Jedziemy? - spytał od razu jej ojciec.
Prudencja kiwnęła głową i wyszli z domu. Na miejscy byli oczywiście kilkanaście minut przed czasem. Usiedli przy zarezerwowanym stoliku. Yoko usiadła po prawej stronie Ringo, obok którego siedział już Mark Hartfield. Rozmawiali przez chwilę, kiedy zobaczyli zbliżającą się rodzinę Carlstonów. David i Jasmine wyglądali wyjątkowo elegancko, a Stanley i jego brat Michael ubrali ciemne jeansy i podobne koszule. Stan związał swoją burzę blond loków w kucyk.
Michaelowi przypadło miejsce z lewej strony Prudencji, a obok niego usiadł Stanley. Dziewczyna miała wielką ochotę opuścić całe towarzystwo i wrócić do domu. Nie chciała jednak robić przykrości ojcu i pokornie siedziała na swoim krześle.
-A co słychać u Ringo? - spytała matka chłopców.
Jasmine Carlstone oczywiście celowo pominęła Prudencję. Nie lubiła dziewczyny, chociaż w gruncie rzeczy, Yoko nie wiedziała, z jakiego powodu.
-W porządku, dziękuję - odpowiedział uprzejmie i zajął rozmową swojego kolegę.
Michael i Prudencja musieli się nieco odchylić, by móc pozwolić Ringo i Stanleyowi rozmawiać.
-Tak naprawdę, to nigdy się nie poznaliśmy - powiedział cicho Mike w stronę dziewczyny.
-No w sumie to nie - odpowiedziała sucho.
-Wiesz, to, że nie lubicie się ze Stanem, to nie znaczy, że i mnie nie polubisz. Znaczy, chodzi mi o to, że no wiesz. Nic by ci się nie stało, gdybyś się do mnie odezwała.
-Nie mam nic przeciwko, ale skoro jesteś jego bratem, to wiesz... Te same geny - powiedziała specjalnie głośniej, żeby i Stanley mógł ją usłyszeć.
-Wiesz co, Ringo? - powiedział Stanley, podnosząc głos. - Czasem się zastanawiam, jak to jest być jej bratem. To ciągłe zadawanie sobie pytań typu: dlaczego akurat mnie to musiało spotkać? Współczuję ci, stary. Serio.
-Pewnie już czekasz, Mike, aż twój brat się od was wyniesie, no nie? Wcale ci się nie dziwię.
-Chyba jednak lepiej wyszedłeś na tym, że z nią nie mieszkałeś. Czy nie sądzisz, że wprowadzenie się do niej było najgorszą decyzją twojego życia?
-To oczywiście nie twoja wina, że masz takiego brata. Życie lubi niespodzianki, Michael. I najczęściej te niemiłe.
Mike i Ringo oglądali się co chwila za Yoko lub Stanem. Ich głowy odwracały się jak na meczu tenisa. Ani dziewczyna, ani chłopak nie chcieli odpuścić. W czasie, gdy ich rodzice prowadzili spokojną rozmowę, oni nie przestawali sobie docinać.
-No jeszcze wygląd, jak wygląd. Da się przeżyć. Ale ta jej niewyparzona buźka... Życie cię już dostatecznie skrzywdziło, Ringo. Nie dość, że umarła twoja mama, to jeszcze zostałeś obdarowany taką siostrą.
Stanley posunął się za daleko. Wiedziała to Prudencja, wiedział to Ringo i Mike, ale przede wszystkim wiedział to Stan. Dziewczyna zwróciła na niego swoje pełne bólu i łez oczy.
-Jesteś najobrzydliwszą osobą, jaką dane mi było poznać, rozumiesz? Nienawidzę cię.
Zerwała się z krzesła i powiedziała szybko do ojca:
-Źle się czuję, Wracam do domu.
I nie czekając na reakcję, wyszła w stronę drzwi. Usłyszała za sobą, jak Ringo mówi cicho do Stana:
-Odpuść, stary. Jutro rocznica śmierci mamy. A Prudencja wreszcie zaczęła żyć na nowo. Teraz, niestety, to wróci.
Prudencja wróciła do domu i została sam na sam z mętlikiem w głowie.
Brian i Prudencja siedzieli w ciszy. Dookoła nich dał się słyszeć gwar rozmów i śmiechu przechodzących osób. Yoko spoglądała czasem w stronę stojącej naprzeciw niej grupy. Zauważyła dołączającego do nich Ringo i pokręciła lekko głową. Brat zobaczył ją i oddalił się od swoich towarzyszy. Usiadł obok siostry.
-Co tam?
-Uczę się, nie przeszkadzaj mi.
-Co ty taka ostatnio nerwowa się zrobiłaś? Ciągle tylko na mnie warczysz, jakbym ci coś zrobił. Yoko, co się dzieje?
-Nic. I mówiłam ci, że się uczę, więc bądź cicho.
-To przez Stana. Ja to wiem. I nie zaprzeczaj - dodał od razu, kiedy Prudencja już otwierała usta, by zaprotestować.
-Po prostu daj mi spokój. Nie mam dziś nastroju do takich rozmów.
-Okay, więcej nie pytam. Pamiętaj tylko, że będziesz musiała znosić Stanleya na dzisiejszej kolacji?
-Jakiej kolacji? - spytała zdezorientowana.
-Już zapomniałaś? Tato mówił o niej rano. Dziś o osiemnastej z rodzicami Stanleya. No i z nim samym i jego bratem.
-Cholera, myślałam, że to w następny piątek. Chyba sobie odpuszczę.
-Dlaczego? Nie dasz rady wysiedzieć dwóch godzin w towarzystwie jego rodziny?
-Jego rodzice mnie nie znoszą, przecież wiesz.
-Daj spokój. Obiecaliśmy ojcu, że pójdziemy - powiedział i dołączył z powrotem do swoich znajomych.
Prudencja usiadła po turecku naprzeciw swojej szafy. Zastanawiała się, co ma założyć dzisiejszego wieczoru. W końcu wybrała eleganckie czarne spodnie z kantem, granatową bluzkę z dekoltem zapinanym na trzy guziki i niezbyt wysokie czarne koturny z paskiem dookoła kostki. Narzuciła na ramiona żakiet i zeszła do kuchni.
-Jedziemy? - spytał od razu jej ojciec.
Prudencja kiwnęła głową i wyszli z domu. Na miejscy byli oczywiście kilkanaście minut przed czasem. Usiedli przy zarezerwowanym stoliku. Yoko usiadła po prawej stronie Ringo, obok którego siedział już Mark Hartfield. Rozmawiali przez chwilę, kiedy zobaczyli zbliżającą się rodzinę Carlstonów. David i Jasmine wyglądali wyjątkowo elegancko, a Stanley i jego brat Michael ubrali ciemne jeansy i podobne koszule. Stan związał swoją burzę blond loków w kucyk.
Michaelowi przypadło miejsce z lewej strony Prudencji, a obok niego usiadł Stanley. Dziewczyna miała wielką ochotę opuścić całe towarzystwo i wrócić do domu. Nie chciała jednak robić przykrości ojcu i pokornie siedziała na swoim krześle.
-A co słychać u Ringo? - spytała matka chłopców.
Jasmine Carlstone oczywiście celowo pominęła Prudencję. Nie lubiła dziewczyny, chociaż w gruncie rzeczy, Yoko nie wiedziała, z jakiego powodu.
-W porządku, dziękuję - odpowiedział uprzejmie i zajął rozmową swojego kolegę.
Michael i Prudencja musieli się nieco odchylić, by móc pozwolić Ringo i Stanleyowi rozmawiać.
-Tak naprawdę, to nigdy się nie poznaliśmy - powiedział cicho Mike w stronę dziewczyny.
-No w sumie to nie - odpowiedziała sucho.
-Wiesz, to, że nie lubicie się ze Stanem, to nie znaczy, że i mnie nie polubisz. Znaczy, chodzi mi o to, że no wiesz. Nic by ci się nie stało, gdybyś się do mnie odezwała.
-Nie mam nic przeciwko, ale skoro jesteś jego bratem, to wiesz... Te same geny - powiedziała specjalnie głośniej, żeby i Stanley mógł ją usłyszeć.
-Wiesz co, Ringo? - powiedział Stanley, podnosząc głos. - Czasem się zastanawiam, jak to jest być jej bratem. To ciągłe zadawanie sobie pytań typu: dlaczego akurat mnie to musiało spotkać? Współczuję ci, stary. Serio.
-Pewnie już czekasz, Mike, aż twój brat się od was wyniesie, no nie? Wcale ci się nie dziwię.
-Chyba jednak lepiej wyszedłeś na tym, że z nią nie mieszkałeś. Czy nie sądzisz, że wprowadzenie się do niej było najgorszą decyzją twojego życia?
-To oczywiście nie twoja wina, że masz takiego brata. Życie lubi niespodzianki, Michael. I najczęściej te niemiłe.
Mike i Ringo oglądali się co chwila za Yoko lub Stanem. Ich głowy odwracały się jak na meczu tenisa. Ani dziewczyna, ani chłopak nie chcieli odpuścić. W czasie, gdy ich rodzice prowadzili spokojną rozmowę, oni nie przestawali sobie docinać.
-No jeszcze wygląd, jak wygląd. Da się przeżyć. Ale ta jej niewyparzona buźka... Życie cię już dostatecznie skrzywdziło, Ringo. Nie dość, że umarła twoja mama, to jeszcze zostałeś obdarowany taką siostrą.
Stanley posunął się za daleko. Wiedziała to Prudencja, wiedział to Ringo i Mike, ale przede wszystkim wiedział to Stan. Dziewczyna zwróciła na niego swoje pełne bólu i łez oczy.
-Jesteś najobrzydliwszą osobą, jaką dane mi było poznać, rozumiesz? Nienawidzę cię.
Zerwała się z krzesła i powiedziała szybko do ojca:
-Źle się czuję, Wracam do domu.
I nie czekając na reakcję, wyszła w stronę drzwi. Usłyszała za sobą, jak Ringo mówi cicho do Stana:
-Odpuść, stary. Jutro rocznica śmierci mamy. A Prudencja wreszcie zaczęła żyć na nowo. Teraz, niestety, to wróci.
Prudencja wróciła do domu i została sam na sam z mętlikiem w głowie.
Oooo :3 Ciekawie ^^ I ciekawi mnie na jak długo Prudencja obrazi się na Stana :#
OdpowiedzUsuńNie zdradzę, ale jeszcze musisz chwilę poczekać na wielkie pogodzenie ;)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział ;3 /~karu
OdpowiedzUsuńsuper piszesz dziewczyno! :)) nie masz weny w tym miesiącu chyba? :( bo tak rzadko dodajesz, a czyta sie wszystko tak że nie można sie oderwać!
OdpowiedzUsuńByło trochę stresu przez egzaminy, więc nie mogłam się skupić na pisaniu. Ale obiecuję poprawę. Sądzę, że niedługo będzie nowy rozdział :D
UsuńMam nadzieje, że testy poszły dobrze! Czekam z niecierpliwością! :D
UsuńTyle czekałam, ale warto było! Tak coś myślałam, że to przez egzaminy, mam nadzieję, że dobrze Ci poszło! A co do rozdziału to bardzo mi się podobał, oby tak dalej, bo masz wielki talent :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że taki krótki rozdział, bo zajebiaszczy :D
OdpowiedzUsuńOni tak sie kłócą... a dla mnie sie to wydaje słodkie xD
No ale cóż, ja mam zdezelowany "ciujnik uciuć" ;pp
Trzymaj tak dalej.
Nana :D
Boże, dziewczyno twoje opowiadanie jest genialne! W ciągu dwóch dni czytania poznałam więcej nazw ubrań niż w przeciągu ostatniego roku, nie mówiąc już o tych wszystkich piosenkach i ludziach. Czekam na następny rozdział :*
OdpowiedzUsuńCzytam sobie to twoje opko i mam mieszane uczucia. Oczywiście cała historia bardzo ładnie opisana, jest tu ład, którego moim opowiadaniom brakuje, ale postaci... Prudencja- tak jest zdecydowanie najlepiej przedstawiona ponieważ jest głowną bohaterką, Stan-trochę trudno rozumieć mi jego logikę i myślenie, ale ma charakter, Ringo-tutaj się zaczynają schody, jest bardzo fajny (mój ulubieniec), ale wydaje mi się, że na początku wogóle nie było go w planach, nie było o nim żadnej wzmianki, nie ma opisanej ani jednej rozmowy rodzeństwa przed tym jak Ringo spowrotem wprowadził się do domu, a przecież to bliźniaki, bliźniaki są praktycznie nie rozłączne, powinna być chociaż jakaś wzmianka urywek romowy Prudencji z Ringo przez telefon, bo z mojej perspektywy to wygląda tak jakby Prudece o nim po prostu zapomniała, Mark, tata Prudencji-no zwykły skurwiel, tak się z domu kobiety i swojej przybranej córki pozbywać? Czy on ich kiedykolwiek choć lubił? Wydaje mi się, że sama Margaret i Edith były wprowadzone tylko po to, aby pokazać jak to Prudencja nie ma źle w życiu i jak to się tym nie przejmuje. Sam postępek wywalenia (bo inaczej się tego nie da nazwać) na bruk obydwuch kobiet jest nastolatka nie godny, ale lecimy dalej Vincent-kolejna osoba wprowadzona na potrzeby Prudencji, znów aby pokazać jaka to ona nie jest naiwna i jak na nią zwykli faceci nie dizałają. Co ciekawe każda wspomniana dziewczyna w tym opowiadaniu oczywiście oprócz Prudece jest na takich przystojniaków podatna i lepi się do nich jak rzep do psiego ogona, Miles i Brian-homoseksualiści, na początku jedyni przyajciele Prudece w klasie, Dear Prudence- goście, którzy przyjeżdżają tylko na koncerty i prkatycznie nie ma ich w książce, po prostu nie da się ich polubić, bo jest ich zdecydowanie za mało, Dick-no cóż niezłe ma imię :p Mat-nie wiem od czego to, bo poprawna forma to Matt(od Matthew), ale może tu chodzi o stopień oficerski albo taka ksywa, bo wszystkich w szachy ogrywa.
OdpowiedzUsuńŻeby nie było, to nie jest hejt, ja wiem, że to jest trudne, bo pisanie, aby utrzymać i zachować charaktery i odrębność postaci trzeba się postarać, ale tutaj naprawdę wszyscy są dla siebie mili i przyjaźni, Stanley odrazu dogaduje się z gościami z zespołu, piją. A i rozbierany poker, który wymusił brat Prudencji mam tylko jedno pytanie. Na kogo on chciał patrzeć? Kogo chciał zobaczyć bez koszulki? No bo chyba nie Prudence. Sam element fantastyki powinien być rozwinięty skoro można ożywiać psy to moze też wywoływać duchy (no nie wiem jutro w końcu rocznica śmierci mamy Prudece). Ogółem nie jest źle, bo to tylko internetowe opko, nie profesjonalne, ale jest dużo gorszych wydanych książek, więc jeśli chodzi o wydanie tego opowiadania kibicuje i jeśli się uda z pewnością zakupię ;)
Pozdrawiam.
Dziękuję Ci za tę szczerą opinię. W przyszłości bardzo chciałabym wydać tę książkę, ale po uwzględnieniu naprawdę wielu poprawek. Wątek fantasy całkiem chcę wyrzucić. Sądzę, że jego umieszczenie było jednym z moich największych błędów. I jak na razie wiem, że jest to takie słabe, szesnastoletnie, ale moje. I tak zdobyłam już kilku czytelników, więc to na starcie motywuje. Pozdrawiam :)
UsuńBłagam, nie wywalaj wątku fantasy. Rozwiń go delikatnie, powoli,. ale nie wywalaj.!!!!1
UsuńFakt to będzie najlepsze rozwiązanie, bo naprawdę wątek jest trochę od czapy. Życzę weny no i sukcesu w wydaniu. ;)
UsuńKobieto jestem oczarowana :) sama sobie współczuję, że wcześniej nie odkryłam twojego genialnego bloga :) . Naprawdę masz wielki talent, życzę dalszej weny I czekam na next
OdpowiedzUsuńPS : pisz szybko dalszy rozdział bo zapewne ja jak i inni nie możemy się doczekać dalszej historii :) ;)
Ten blog jest supeeeer i nie mogę się doczekać następnego rozdziału ;)
OdpowiedzUsuńŻyczę duuuużo weny XD
/A
Ej!!! Chce kolejny rozdział! To jest cudowne :D, nie słuchaj tego głupiego Turkusa, jest pięknie!!!! Przy okazji zapraszam do siebie!
OdpowiedzUsuńhttp://soczkoweopowiesciotrudnychsprawach.blogspot.com/
Podziwiam cię, jesteś moim mentorem :))))
Turkus dobrze pisze, ale i tak dziękuję :D Rozdział miał być dziś, ale sześć tematów w ćwiczeniach z historii i 20 zadań z matmy same się nie zrobią. I kocham Twoje profilowe <3
Usuńdziękuję bardzo :) i powodzenia z lekcjami ^^
Usuń