wtorek, 24 marca 2015

Rozdział 28.

  W poniedziałek Prudencja specjalnie zebrała się dosyć wcześnie, by móc wyjść do szkoły przed swoim bratem, który zazwyczaj szedł ze Stanleyem. Piętnaście minut przed zwykłym czasem wybiegła z domu, rzucając tylko:
-Na razie!
  Szła szybko ze słuchawkami w uszach. Jej kroki odbijały się echem po jeszcze dość pustej ulicy. Podśpiewywała cicho jakąś piosenkę i chwilę później była pod szkołą. Umówiła się z Brianem i Milesem, by opowiedzieć im o wydarzeniach z soboty.
  Kiedy dotarła pod budynek, zastała tam już swoich kolegów.
-No hej, Yoko - przywitał się Miles.
-Cześć chłopaki! Chodźcie do szkoły, to wam wszystko opowiem.
  Weszli razem na górę. Zajęli ławkę pod klasą i usiedli. Prudencja siadła okrakiem, tak, że siedziała przodem do ich profilów. Dookoła było już sporo uczniów, ale nikt nie zwracał na nich uwagi. Prudencja musiała wykorzystać fakt, że Stan nie przyszedł jeszcze do szkoły i chciała spokojnie opowiedzieć, co działo się podczas weekendu.
-To co się stało? - spytał ciekawy Brian.
-Było tak: poszliśmy ze Stanleyem i Ringo do klubu. Chłopaki trochę wypili. No dobrze, dużo wypili. Szczególnie Stan. Po godzinie Ringo wyszedł z jakąś laską, a ja musiałam się zająć pijanym Stanleyem.
  Prudencja opowiadała ze szczegółami, a szkoła zapełniała się uczniami. Kiedy zakończyła, chłopcy patrzyli na nią z mieszaniną zdziwienia i wesołości.
-To wcale nie było śmieszne - obruszyła się.
-Okay, okay. A powiesz o tym Stanleyowi?
-Co? - zdziwiła się. - Nigdy nie opowiem tego Stanleyowi.
-Czego mi nie opowiesz? - nagle za jej plecami rozległ się głos.
  Dziewczyna popatrzyła przerażonymi oczyma na Briana i Milesa. W ich twarzach wyczytała, kto jest za nią. Powoli odwróciła głowę. Zobaczyła stojącego Stanleya. Miał rozpuszczone kręcone włosy, czarną ramoneskę i ciemne levisy. Dziewczyna popatrzyła na niego, a on powtórzył:
-O czym mi nie powiesz?
  Jego mina nie zdradzała żadnych emocji. Prudencja nie wiedziała, czy jest wkurzony, czy było mu obojętne, o czym rozmawiali.
-A o czym miałabym ci nie mówić? - powiedziała. sztucznie zdziwionym głosem.
-Mówiłaś: nigdy nie powiem o tym Stanleyowi. O czym?
-Wiesz, nie ty jedyny masz na imię Stanley.
-Tak? - spytał, podnosząc w górę brwi w wyrazie niedowierzania. - A ja mam jakieś dziwne przeczucie, że jednak chodziło o mnie.  - Zniżył głos, po czym dodał - I że ma to coś wspólnego z sobotnim wieczorem.
-Twoje przeczucia są godne najznakomitszych jasnowidzów - zadrwiła.
-Jak zwykle zabawna - odparł chłopak. - Więc o czym mi nie powiesz? - spytał znów, ale zadzwonił dzwonek.
  Przez całą lekcję Stan wpartywał się w Prudencję, która natomiast unikała jego wzroku. Podczas reszty dnia Ringo co jakiś czas pytał, dlaczego jego siostra i najlepszy kolega patrzą na siebie wilkiem i w swoim towarzystwie rozmawiają jedyne monosylabami, a do siebie zwracają się drwiąco i z krzywymi minami.
  Pod koniec dnia wszyscy udali się pod salę gimnastyczną. Prudencja jak zwykle była sama w szatni. Zdjęła dżinsy i wciągnęła na siebie luźne granatowe szorty. Kiedy miała zdejmować bluzkę, drzwi nagle się otworzyły. A stał w nich Stanley.
-To damska szatnia. Zmieniłeś płeć czy chciałeś pooglądać dziewczyny w samej bieliźnie? - rzuciła na powitanie dziewczyna.
  Chłopak był już przebrany na wuef. Miał związane włosy, krótkie spodnie i czarną koszulkę podkreślającą jego umięśniony brzuch i ręce. Zamknął za sobą drzwi i zbliżył się o dwa kroki w stronę Yoko.
-Wyjdź, nie skończyłam się przebierać.
-To może poczekać. Musimy pogadać.
-Jeśli nie masz z kim porozmawiać, to idź do szkolnego psychologa. On ci pomoże. Ja niestety nie jestem wykwalifikowana pod tym względem.
-Sądzę że z moimi problemami dasz radę. Psychologa raczej by to przerosło. A ty do tego nadajesz się idealnie.
  Prudencja westchnęła. Wzięła do ręki swój t-shirt i pomachała nim.
-Chcę się przebrać, a ty mi nie pozwalasz. Wyjdź.
-Muszę z tobą porozmawiać! - krzyknął.
-A ja muszę się przebrać! - naśladowała jego wzburzony głos.
-Skończ - powiedział tylko.
-Ja nawet nie zaczęłam.
-Poświęć mi chociaż chwilę.
-Nie - powiedziała jak małe dziecko i wzięła się pod boki z bluzką w jednej ręce.
-To tylko moment. Powiesz mi, co się działo w sobotę i dam ci spokój.
-Irytujesz mnie.
-Ty mnie też, ale nauczyłem się z tym żyć.
  Stanley powoli zbliżał się do Prudencji, a ona cofała się do tyłu. W końcu jej plecy dotknęły ściany. Dzielił ich zaledwie metr.
-Porozmawiaj ze mną - powiedział cicho.
-Muszę. Się. Przebrać - wycedziła przez zaciśnięte zęby. - Wyjdź.
-Nie wyjdę dopóki nie porozmawiamy.
-Nie wyjdziesz?
-Nie wyjdę - powtórzył.
-Ale ja chcę zmienić bluzkę. Jeśli nie wyjdziesz, to i tak to zrobię.
-Nie wierzę. Nie zrobiłabyś tego - powiedział, kręcąc głową.
-Sądzisz, że nie przebiorę się przy tobie?
-Tak, tak właśnie sądzę.
-No to mnie naprawdę słabo znasz - powiedziała. po czym jednym ruchem zdjęła bluzkę.

Stanley


  O kurwa. 
  Prudencja stała przede mną prawie naga od pasa w górę. Jej blade ciało zakrywał jedynie czarny koronkowy stanik. Boże, to takie podniecające. I chociaż byłem na nią nieźle wkurwiony, to na ten widok miałem ochotę się na nią rzucić i zdjąć ten cholerny biustonosz, który zasłaniał dwie pełne, jędrne... O nie! Mózgu, przestań. Stop!
-Więc uważałeś, że tego nie zrobię? 
  Jej głos wyrwał mnie z błogich rozmyślań na temat jej piersi. I nie tylko.
-Ja.. właściwie.. - odchrząknąłem - mogłem się po tobie spodziewać wszystkiego.
  Mówiłem do niej, ale moje oczy nie mogły oderwać się od kawałków jej nagiego ciała. 
-Teraz wreszcie wyjdziesz? - spytała i zakryła się odrobinę koszulką, którą trzymała w dłoni.
-W zasadzie..nie - odpowiedziałem.
  Nie wiem co mnie podkusiło. Zbliżyłem się do niej. Dzieliło nas pół kroku. Patrzyła na mnie tymi swoimi wielkimi oczami zza grubych szkieł okularów. Widziałem zdziwienie malujące się na jej twarzy. Widziałem, że rzuca ukradkowe spojrzenia w obie strony. Akurat w chwili, kiedy chciała uciec na prawo, oparłem rękę o ścianę obok jej głowy. Szybko się wycofała, próbując wyjść z drugiej strony. Szczelnie zablokowałem jej wyjście. 
-Wypuść mnie - powiedziała, ale nie była już tak pewna siebie. 
-Postawiłem pewien warunek. 
-Chcesz wiedzieć co się działo w sobotę?  - wykrzyknęła nagle.
  Ostrożnie skinąłem głową, ale przeczuwałem, co zaraz nastąpi.
-To trzeba było się nie upijać jak jakiś cholerny menel, a do tego zboczeniec! Mogłeś wypić o kilka kieliszków mniej, a wtedy z pewnością byś pamiętał, co robiłeś!
-Aż tak? - spytałem cicho.
-Wiesz, co robiłeś w sobotę? Kiedy z tobą tańczyłam, ty uznałeś, że mój tyłek będzie idealny na trzymanie na nim swoich cholernych rąk. A potem? Chciałam ci zrobić przysługę i zdjąć z ciebie ubrania. Ale co jaśnie pan pijany zrobił? Stwierdził, że fajnie będzie mnie..
-Nie kończ - przerwałem jej cicho.
-To co? Już nie chcesz wiedzieć? Jeszcze przed chwilą nie chciałeś mnie stąd wypuścić. Miałam mówić? Mówiłam. Więc teraz ty mi coś powiedz. Co ty sobie, kurwa, wyobrażałeś, co?
  Była wściekła. Staliśmy obok siebie coraz dłużej. Dzwonek już dawno wezwał na lekcję. Oboje prawie go nie słyszeliśmy. Opuściłem ręce.
-Przepraszam - powiedziałem tylko.
-Przepraszasz? Mam gdzieś twoje przeprosiny, wiesz?
-Uspokój się. Byłem pijany. Przeprosiłem cię. Co mogę jeszcze zrobić, żebyś dała temu spokój?
  Prudencja nie odpowiedziała. Spuściła głowę i nie patrzyła mi już w oczy. Zakrywała się koszulką. Poczułem, że powinienem wyjść, ale coś mnie powstrzymywało. Delikatnie położyłem rękę na jej nagim ramieniu. Wzdrygnęła się i próbowała odsunąć.
-Przepraszam - powtórzyłem.
  Odwróciłem się na pięcie i zostawiłem Prudencję sam na sam ze swoimi myślami.

9 komentarzy:

  1. jaaaa *^* Genialnie <3 Ale... ale ona się na niego wydarła ;-; I ta scena w szatni *^* A co do pomysłów, to... Może na razie niech Prudencja unika Stana? to taki mój pomysł :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podoba mi się ten pomysł może przez rozdział góra dwa tak ale więcej to już będzie trochę za bardzo irytujące.Ale to moje zdanie
      :)

      Usuń
  2. Nie masz pomysłu? Niech się ruchną xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty rozdział! :D
    Super, super, super! :3
    Co prawda, ja inaczej bym to napisała, ale gdybym ja to wymyślała, to blog kończyłby się po 5 rozdziałach, bo nie miałabym o czym już pisać :p
    Trzymaj tak dalej! :D
    Pozdro, Nana :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny! :D Miałam uśmiech na twarzy jak czytałam.
    Stan rzeczywiście słabo zna Prudencję, hehhe.
    Czekam z niecierpliwością na rozwój wydarzeń :D
    Weny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham, kocham, kocham! ❤❤❤ Z ogromną niecierpliwością czekam na kolejny rozdział! ��

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam to jak piszesz ♥
    Co to tego co pisałaś o przerwie: jasne, jeśli potrzebujesz przerwy to ją sobie zrób, lepiej poczekać miesiąc na posta niż dodawać co dwa dni jakieś gówno bez większego sensu i związku z treścią.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za szybki powrót do formy, bo fani czekają!! ♥ :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat wena wróciła na chwilę i kolejny rozdział powinien się niedługo pojawić. Dziękuję i również pozdrawiam ;)

      Usuń