-Okay, będę za piętnaście minut. Szykuj strawę, kobieto.
-Jasne, jasne. Do zobaczenia.
Prudencja odłożyła telefon i uśmiechnęła się do siebie. Wstała z łóżka i wyjrzała za okno. Był już wieczór. Westchnęła, poprawiła okulary i wyszła z pokoju, zaglądając do pokoju brata.
-Stanley będzie za piętnaście minut, zbieraj się.
-Już schodzę - mruknął Ringo i poszedł za siostrą.
Kilkanaście minut później cała trójka siedziała już przed telewizorem w salonie. Na stoliku przed nimi stała butelka wina i trzy kieliszki z ciemnoczerwonym napojem.
-Dlaczego nie sprawdzimy tych wyników od razu? - spytał nagle Stan, przerywając ciszę.
-Właśnie. Ja chcę wiedzieć, czy dostałem się na studia, Yoko. Ty też. I nie wiem, dlaczego z tym zwlekamy.
-Prudencjo, to dla nas ważne. Wiem, że chciałaś, żebyśmy sprawdzili te wyniki równocześnie. No więc siedzimy tu we trójkę i przynajmniej dwoje z nas zastanawia się, dlaczego, do cholery, jeszcze tego nie zrobiliśmy - powiedział Stan nieco naglącym tonem.
-Chłopaki, bo ja... No ja się boję, że mnie nie przyjęli - mruknęła cicho i schowała twarz w dłoniach. Stanley położył dłoń na jej plecach i powiedział cicho:
-Serio? Dlatego tyle zwlekamy? Dopóki nie sprawdzisz tych wyników, będziesz myśleć, że cię nie przyjęli. Bądź tak dobra i pozwól nam to wreszcie zrobić.
-Yoko, jesteś nienormalna - wtrącił zdenerwowany Ringo. - Ty się martwisz, że ciebie nie przyjęli? A co ja i Stan mamy ci na to powiedzieć? Po prostu to sprawdźmy, robisz wielkie halo z niczego.
Chłopak wyjął telefon. Po chwili Prudencja podniosła głowę i zrobiła to samo. Stanley poszedł za ich przykładem i siedzieli we trójkę w ciszy, stukając w ekrany. Kilka sekund później na każdej twarzy zagościło wiele emocji.
-City - powiedział w końcu Ringo.
-UCL - wydusiła Prudencja.
-Uniwersytet w Liverpoolu - zakończył Stan, a oczy pozostałej dwójki zwróciły się na niego.
-Nie - powiedział Ringo.
-Tak - odparł cicho Stan.
-Zostawiasz nas? - spytała Prudencja, ale po głowie kołatała jej się inna myśl: 'Zostawiasz mnie?'.
-Liverpool nie jest tak daleko. To tylko dwie godziny pociągiem.
-I cztery samochodem - dodał Ringo.
-Grunt, że wszyscy jesteśmy przyjęci - powiedział Stan.
-No tak. To prawda. To co oglądamy? - spytała Yoko, próbując zamaskować swoje rozczarowanie przesadnie słodkim głosem.
-Nie wiem. Stan, rób losowanie.
Chłopcy wybrali film Transporter, a siedząca między nimi Prudencja nagle wstała.
-Zaraz wracam - rzuciła i poszła do kuchni. Ciche stukanie jej panterkowych kapci poniosło się echem po pomieszczeniu. Kiedy dziewczyna była pewna, że nikt jej już nie widzi, oparła głowę o zimny blat. Zacisnęła mocno powieki. 'Tak musiało być' - pomyślała. 'Zawsze myślę, że będzie okay, a wszystko musi się zepsuć. On tego nie rozumie. Stanowi jest wszystko jedno. Ale mnie nie'.
Dziewczyna potarła oczy pod okularami i sięgnęła do zamrażarki po opakowanie lodów czekoladowych. Wzięła łyżeczkę i wróciła ze swoim zestawem do salonu, siadając między bratem a chłopakiem.
-Widzę, że coś nam przyniosłaś - odezwał się Stan.
-Spadaj, mam mało.
-Mało? Ty masz litr lodów, dziewczyno - powiedział z niedowierzaniem Ringo.
-Czyli akurat dla mnie - wzruszyła ramionami i zdjęła wieczko z małego wiaderka lodów. Wbiła łyżkę w zamarzniętą skorupę i zaczęła rozkoszować się zimną czekoladą, oglądając film.
-Więc się nie podzielisz? - zaczął brat.
-Zamknij się, oglądam film.
-Te lody są niezdrowe. Same konserwanty, te sprawy.
-Wiem, dlatego o was dbam i jem je sama.
-Ale my też chcemy wziąć na siebie ten ciężar - powiedział Stan.
-Dam radę, serio.
-Ale od nich będziesz gruba. Znaczy grubsza, niż jesteś teraz - powiedział Ringo.
-Spierdalaj,
-Widzisz? Już ci rośnie tkanka tłuszczowa - wyszeptał konspiracyjnie Stan i zaczął wbijać lekko palec w brzuch Yoko.
-Przestań, zabieraj tę rękę! - zdenerwowała się.
-Ringo, ja już ją widzę po zjedzeniu tych lodów. Prudencja Big Mama. Modelka XXL - mówił Stanley, patrząc w dal, jakby widział szeroką przyszłość.
-Jebcie się. Mój tłuszcz, moja sprawa.
-Jak to twoja? A co ze mną? - spytał Stan.
-Jak to: co z tobą?
-No jesteś moją dziewczyną, więc to też moja sprawa.
-Może kiedy zostanę Prudencją Big Mama, to już wcale nie będę twoją dziewczyną - zdenerwowała się Yoko.
-Hola, hola! Przestańcie. Prudencjo, przecież wiesz, że tylko żartujemy - powiedział pojednawczo Ringo.
-Okropnie śmieszne - powiedziała dziewczyna i już do końca filmu nie odzywała się do chłopaków.
Dwie godziny później seans dobiegł końca. Yoko zdawała się nie widzieć, że na ekranie pojawiły się napisy końcowe i nadal jadła resztę swoich roztopionych lodów. Stan i Ringo porozumiewali się bez słów nad głową dziewczyny, po czym brat dziewczyny zostawił ich samych.
-Nadal jesteś obrażona?
-Nie wiem, o co ci chodzi.
-Nie zachowuj się jak typowa dziewczyna.
-Ale ja jestem dziewczyną.
-Ale nie taką.
-A jaką?
-Jesteś moją dziewczyną.
-I to do czegoś zobowiązuje?
-Oczywiście.
-Tak? Do czego na przykład?
-Do mówienia prawdy.
-Nieprawdopodobne.
-Prudencjo.
-Stan.
-Nie zachowuj się tak.
-Jak?
-Jakbyś miała okres.
-Skąd wiesz, że nie mam?
-W sumie to nie wiem.
-No widzisz.
-Więc co cię gryzie?
-Mnie? Nic.
-Serio? A mnie się wydaje, że jednak coś jest na rzeczy.
-A dlaczego się tak panu wydaje?
-Bo pani mnie właśnie niemiłosiernie wkurwia swoim zachowaniem, mówiąc, że wszystko jest okay, kiedy ja widzę, że coś się stało i nie ma to związku z dokuczaniem ci.
-Skoro jesteś taki wszechwiedzący, to musisz też mieć świadomość, że wszystko jest w porządku.
-Tak twierdzisz?
Prudencja skinęła głową.
-Tak twierdzę.
Stanley westchnął ciężko.
-Masz jeszcze lody? - spytał.
-Skończyły się.
Chłopak niespodziewanie zbliżył się do Prudencji i końcem języka przejechał po kąciku jej warg.
-Weź, jesteś obrzydliwy - odsunęła się.
-Miałaś tam trochę czekolady - usprawiedliwił się.
-To trzeba było to po ludzku wytrzeć - warknęła, na co Stan przetarł kciukiem po jej ustach.
-Tak lepiej? - spytał i wyjął z jej rąk puste pudełko lodów, które położył na stole.
-No, lepiej. Sorry, Stan, ale chce mi się spać, więc...
-Więc mam sobie pójść?
-No na to wygląda.
-No to wiedz, że nie pójdę stąd, dopóki mi nie powiesz, co się z tobą dziś dzieje. To przez ten Liverpool, prawda?
Po chwili ciszy Prudencja nagle wybuchła.
-Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałeś, że wybierasz się do Liverpoolu? Wiedziałeś, że wszyscy myślą, że składałeś do City. I jakoś nie przyszło ci do głowy, żeby nas uświadomić. Zrobiłeś to specjalnie? Chciałeś mnie tak zaskoczyć, prawda? Myślałam, że w końcu mam kogoś, na kim mogę polegać. Że jest ci ze mną tak dobrze, jak mi jest z tobą. Tego jednego byłam pewna. I co się okazało? Że masz mnie gdzieś i wyjeżdżasz sobie na studia dwieście mil stąd. Dzięki, Stan, że uświadomiłeś mi, jak bardzo ci na mnie zależy - skończyła i wstała, kierując się na górę do swojego pokoju.
-Prudencjo, poczekaj! Właśnie dlatego ci nie mówiłem od razu. Bałem się tej reakcji. Ale jak możesz mówić, że mam cię gdzieś? To chyba dla ciebie te miesiące nic nie znaczyły, skoro te dwieście mil to dla ciebie koniec. Prudencjo ja.. No wiesz... Ja cię chyba - zająknął się. - Znaczy nie: chyba. Ja na pewno. Znaczy ja cię kocham. Ale dla ciebie nawet te słowa nic nie znaczą - powiedział Stanley i wyszedł z domu, trzaskając drzwiami.
Cooooo? ;-; Dominika! >< NIE TAK SIĘ KOŃCZY! ;-; Nie no, teraz na poważnie. Część pierwsza? Ile będziemy czekać na następną? Podsumowywując całą część to bardzo efektownie, i pomysłowo ;) Co do związku Prudencji i Stana... No kryzys jest ;-; Powodzenia w pisaniu :)
OdpowiedzUsuńCzekaj, czekaj... Gdzie jest kosiarka!?
OdpowiedzUsuńAle jak to koniec? o.o
OdpowiedzUsuńczekam na drugą część ;)
Stan drama queen
OdpowiedzUsuńAaaaaaaaaaaaa... kiedy nastepna cześć? :D
OdpowiedzUsuń/A
To juz koniec ?!! Tak sie zżylam z tym blogiem! Piszesz fantastycznie ! Bede tesknic za stanem o prudence i ringo i wgl za wszystkimi !!! :/ :*
OdpowiedzUsuńNo kobieto no, ranisz mnie, plus trafiasz w mój najczulszy punkt czyli "koniec części pierwszej", halo, to kiedy druga? Ja nie wytrzymam bez tego bloga, serio! Ale epilog bardzo dobry, jak zwykle zresztą, świetnie piszesz! :)
OdpowiedzUsuńNie męcz nas tak i błagam dodaj drugą część epiloguuuuu ! / Karu~
OdpowiedzUsuńNapiszesz drugą część epilogu czy to jest już koniec ?
OdpowiedzUsuńTO OPOWIADANIE MUSI MIEĆ KONTYNUACJE!!
OdpowiedzUsuńWłaśnie spędziłam jakieś 5 godzin na czytaniu bo nie mogłam się oderwać, zajebiste, gratuluję :D
Już ponad rok nic się tu nie dzieje, a ja i tak wchodzę z tą nadzieją, że może jednak będzie kontynuacja ;c /Karu~
OdpowiedzUsuń